Keynote zakończył się efektownym akordem. Demis Hasabis wspomniał o „osobliwości” jako o odległym, ale nieuniknionym kamieniu milowym. W tej chwili moje myśli były skupione na znacznie pilniejszej przyszłości: desperackim wyścigu do łazienki. Dwie godziny. Sekretu przyspieszenia tego procesu nikt jeszcze nie odkrył. W przeciwieństwie do programowania, nauki czy czegokolwiek innego, co Google twierdzi, że dzisiaj „naprawił”.
„Nadchodzi Osobliwość”.
O tak. Obowiązkowa sekcja „dobrzy ludzie”. Ona zawsze przychodzi na sam koniec. W zeszłym roku pokazali satelity wykrywające pożary lasów, żebyście czuli się bezpiecznie. W tym roku przyświeca nam wspaniały, globalny cel uwolnienie ludzkości od wszelkich chorób. Czy naprawdę przejmują się zmianami klimatycznymi? Ludzkość? Może. Wszystko wygląda oczywiście na inscenizację. Ale ambicje są głośne.
Sprawdzałem wcześniej w archiwum. Najdłuższe przemówienie Google I/O w historii miało miejsce w 2013 roku. Trzy godziny i pięć minut. Niech Bóg przebaczy tym, którzy pozostali do końca. Zbliżamy się do tego terytorium. Mojej dolnej części pleców zupełnie się to nie podoba.
Okulary i duchy
Samsung wraca do gry. Referencyjny projekt nowych inteligentnych okularów jest stylowy i prawie niewidoczny. Ale poczekaj. To tylko prototyp.
Co w tym roku pojawi się jako pierwsze na scenie? Ramka tylko z dźwiękiem. Żadnych ekranów. To tylko dźwięk w uszach. Prawdziwy hardware pojawi się w przyszłym roku. Partnerzy tacy jak Warby Parker i GentleMonster zajmą się modą. Wersje z wyświetlaczami.
Oto jak będą wyglądać tej jesieni:
– Minimalistyczna ramka.
– Technologia wyświetlania wbudowana w soczewki.
– Przywracamy technologię noszenia, która nie krzyczy „geek”.
Ale potem pojawiła się aktualizacja oprogramowania. Ten, który sprawił, że poczułam się niekomfortowo.
Pakiet Google do tworzenia sztucznej inteligencji Flow ma nową zabawkę. Awatary. Przesyłasz zdjęcia, a ona tworzy fałszywą wersję ty. Cyfrowy klon, gotowy do wypowiadania dowolnego tekstu, który wpiszesz.
Elias Roman z Google Labs bronił tej funkcji. „To jest dla autorów” – powiedział. „Dla tych, którzy chcą wystąpić w filmie, ale nie mogą znieść kamery”.
Poważnie?
To jest lenistwo. To jest tanie. Wymazuje tę niechlujną, ludzką autentyczność, która pochodzi z twojej prawdziwej twarzy. Publiczność to zauważy. Nienawidzą podróbek. Po co zastępować oryginalny artykuł syntetycznym echem? Może to zaoszczędzić czas na fotografowaniu, ale kosztuje to twoją reputację.
„To jest dla autorów, którzy nie chcą sami filmować”.
Temat przewodni dobiegł końca. Składane są obietnice. AI może napisać Twój kod. Najprawdopodobniej mógłby napisać ten post, choć może nie tak pochopnie. A może. Już nie wiem. Muszę tylko znaleźć trochę wody i zapomnieć, jak czułem kolana na siedzeniu 4B.
