Ostatni taniec w Meta: świadczenia, stołki barowe i zwolnienia

środa. Poranek. 4:00. W Twojej skrzynce odbiorczej zacznie migać powiadomienie.

To jest to. Meta zwalnia 10% z 80 000 pracowników. Prawie 8 000 stanowisk pracy zniknie, zanim w ogóle skończysz śniadanie.

Cały tydzień minął w rosnącej panice. Biura w Menlo Park i Nowym Jorku stały się pustymi miastami. Nikt nie pisze kodu. Nikt nie chodzi na spotkania. Ludzie szlifują swoje CV, narzekają na życie na czatach przed biurem lub po prostu siedzą w ciszy. Atmosfera? Sparaliżowany. Oczekiwanie. Panika.

Dlaczego teraz jest taki pośpiech? Korzyści.

Każdy stara się wycisnąć do ostatniego grosza ze swojego pakietu świadczeń. Roczny elastyczny limit wydatków wynosi 2000 USD. Będzie się palić. Trzyletnia pożyczka w wysokości 200 dolarów na zakup sprzętu audio? Będzie się także palić. Apple AirPods i słuchawki sprzedają się na wirtualnych półkach z prędkością światła. Po co pozwalać, aby te pieniądze wyparowały, skoro w środę możesz stracić wypłatę?

Jedno jest pewne: nie jest to kwestia efektywności w tradycyjnym rozumieniu.

Meta osiąga rekordowe zyski. Nagrywać. Facebook, Instagram, WhatsApp – silniki firmy pracują na pełnych obrotach. Ale dyrektor generalny Mark Zuckerberg chce pieniędzy. Dużo pieniędzy. Mówi, że muszą inwestować w centra danych na potrzeby sztucznej inteligencji. Twierdzi, że sztuczna inteligencja może tak skutecznie uzupełniać pracę ludzką, że po prostu nie potrzebujemy aż tak wielu ludzi.

To jest wątpliwe. Prawdopodobnie nie.

Morale w Meta spadło do niespotykanego dotąd niskiego poziomu. Nie chodzi tylko o nadchodzące cięcia. To są transfery przymusowe. To jest oprogramowanie monitorujące. Pracownicy zgłaszają, że są zmuszani do pracy w zespołach zajmujących się rozwojem sztucznej inteligencji. Jednocześnie oprogramowanie dla przedsiębiorstw śledzi każde naciśnięcie klawisza i ruch myszy amerykańskich pracowników.

Nadzór nie jest prowadzony ze względu na bezpieczeństwo. Jego celem jest dokładne wyszkolenie tych modeli sztucznej inteligencji, które ostatecznie mogą zastąpić te śledzone.

Niektórzy uważają tę ironię za ogłuszającą.

Restrukturyzacja to nie tylko zwolnienia. Reuters podaje, że kolejne 7 tys. pracowników zostanie przeniesionych do projektów dotyczących „inicjatyw AI”. Menedżerowie znów stają się zwykłymi specjalistami. Ogólny wpływ dotyczy 20% siły roboczej. Albo wyrzucony, albo przeniesiony na inne stanowisko. WIRED niezależnie potwierdził tę informację.

Co robią pozostali pracownicy?

Sprawdzają ich oświadczenia. Przechowuje informacje zwrotne na temat wydajności. Tworzą cyfrowe cmentarze, aby upamiętnić czas spędzony w firmie. Zespoły zbierają się w barach we wtorkowe wieczory, zapijając niepewność. Kierownictwo dosłownie kazało ludziom pozostać w domu w środę. Nie martw się i przyjdź do pracy.

To surrealistyczne.

Firma tak bogata, że ​​traktuje swoich pracowników jak sprzęt jednorazowego użytku, który należy wymienić. Alarm nie jest nowy – od 2021 r. trzy duże zwolnienia – ale kontekst sztucznej inteligencji zmienia wszystko. Społeczeństwo już jest przerażone, że maszyny przejmą miejsca pracy. Meta podaje im tacę z przekąskami.

Meta nie odpowiedziała na prośby o komentarz. Cisza mówi sama za siebie.

Kto pozostanie? Ci, którzy przeżyją. Ci, którzy zostali przeniesieni. Ci, którzy widzieli, jak ich koledzy znikali o 4 rano w następnym tygodniu. Biuro znów może zapełnić się ludźmi. Kanały Slack ponownie będą dzwonić z powiadomieniami.

Ale nic już nie będzie takie samo.

Przynajmniej nie na serio.

попередня статтяGoogle I/O 2025: Ginny, okulary i długa droga do domu