Swoboda ruchu jest kluczem do komfortu na emeryturze. A przynajmniej sama idea tej wolności. Dojazd do lekarza, zakupy spożywcze, odwiedziny wnuków – to wszystko wymaga kół.
Jaki jest problem? Samochody nie wycofują się razem z Tobą.
Wręcz przeciwnie, ich utrzymanie w stosunku do budżetu staje się tylko droższe. Choć kredyt hipoteczny może zniknąć, wydatki na samochód pozostają jak dokuczliwa dolegliwość. Eksperci identyfikują cztery główne obszary, które mają poważny wpływ na portfele emerytów Ubezpieczeń Społecznych.
1. Miesięczne płatności pochłaniają Twój stały dochód
Pamiętasz te spłaty kredytu samochodowego, które wydawały się przystępne po pięćdziesiątce? Spróbuj je spłacić za jedyne 2000 dolarów miesięcznie. To już nie jest tylko element wydatków. To staje się kryzysem.
Eric Bowie zna tę pułapkę. Założył Smart Money Bro, ponieważ zbyt wielu emerytów uważa, że koszty podróży to jedyny wpływ, który pozostaje stały. To jest błędne. Zapłata w wysokości 500–700 dolarów może nie wydawać się duża, jeśli masz pracę. Ale przy stałym miesięcznym dochodzie wynoszącym 2500 dolarów pochłania to jedną dziesiątą twoich zasobów życiowych. Właśnie tak.
„Transport to jeden z niewielu dużych wydatków, który nie znika na emeryturze.” — Erica Bowiego
2. Składki ubezpieczeniowe gwałtownie rosną.
Wszędzie rosną cła. Nie chodzi tylko o ciebie. Melanie Masson z Clearsurance.com zauważa, że składki ubezpieczeniowe szczególnie mocno uderzają w emerytów, ponieważ kiedy przychodzi rachunek za samochód, po prostu nie starcza im pieniędzy na inne potrzeby.
Chcesz nowszy, bardziej błyszczący samochód? Będziesz musiał zapłacić więcej. Masson analizuje sytuację kawałek po kawałku. Pełne ubezpieczenie kosztuje około 200 dolarów miesięcznie. Tylko odpowiedzialność? Może trochę mniej niż 100 dolarów. Ale pieniądze i tak znikają.
Wiek też nie gra na Twoją korzyść. Joe Giranda z CFR Classic zwraca uwagę, że po osiągnięciu siedemdziesiątki firmy ubezpieczeniowe zaczynają postrzegać Cię jako osobę stwarzającą większe ryzyko. Składki ubezpieczeniowe rosną co roku o kilkaset dolarów. Witamy w starości.
3. Naprawa uderza jak nieoczekiwany rachunek
Przewidywalność jest głównym celem na emeryturze. Konserwacja samochodu nie jest dla niej dostępna.
Stare samochody wymagają napraw. To jest życie. Ale wydatki wzrosły. Giranda zauważa, że naprawy opon, hamulców i zawieszenia zaczynają się od 600 dolarów. Kwota może z łatwością wzrosnąć do 1200 dolarów. Poważne naprawy kosztują tysiące dolarów. Spróbuj zaplanować budżet na awarię transmisji. Nie będziesz w stanie tego zrobić.
Masson przedstawia twardą matematykę. Myślisz, że wydasz tylko pięćdziesiąt dolarów na klocki hamulcowe? Przyjrzyj się bliżej. Rachunek na trzysta dolarów nie wydaje się już wygórowany. To po prostu zwykły wtorek.
4. Małe wydatki obciążają budżet
Problemem nie zawsze są duże rachunki. To kropla, kropla, kropla.
Benzyna. Wymiana oleju. Znaki rejestracyjne. Kontrola techniczna. Indywidualnie je ignorujesz. Razem opróżniają konto. Bowie nazywa to „ciągłym miesięcznym drenażem”.
Joe Giranda dodaje, że w niektórych stanach podatki i opłaty mogą być oburzające. Jeśli będziesz czekać do ostatniego dnia przed dokonaniem płatności, aby zacząć biegać w poszukiwaniu pieniędzy, już przegrałeś. Dodaj do tego inflację i rosnące ceny benzyny do wszystkich podróży do szpitala, a samochód zżera jeszcze więcej.
Kupuj nudne samochody i pozostań wypłacalny
Jakie jest więc rozwiązanie?
Przestań traktować samochody jak przedmioty luksusowe. Traktuj je jak rachunki za media. Bowie nalega na jedno: jeśli to możliwe, unikaj kredytów samochodowych. Kup samochód. Zapłać za to. Użyj tego.
Celem nie jest tylko mobilność. Celem jest zapobieganie zawaleniu się reszty domu finansowego pod ciężarem wydatków na garaż i podjazd.
Giranda wskazuje na nudne opcje. Toyoty. Hondy. Kompaktowe lub średniej wielkości sedany cieszące się niezawodną reputacją. Części zamienne są łatwe do znalezienia. Obsługa jest przewidywalna. Żadnych niespodzianek.
Emeryci, którzy wybierają samochody odpowiadające ich stałym dochodom, pozostają bezpieczni. Ci, którzy gonią za wydajnością? Patrzą, jak ich oszczędności znikają w oponach i ubezpieczeniach.
Po czyjej jesteś stronie?


















